Szukamy mieszkania, część II ostatnia

Po feralnej sobocie nastała niedziela. Przechodziliśmy obok kiosku z prasą i Mr P zaproponował, żeby kupić weekendową gazetę i sprawdzić czy może nie ma w niej przypadkiem jakiegoś ogłoszenia wynajmu. Co za archaiczny pomysł! pomyślałam. Normalnie polegam na internecie w takich sprawach. Mamy XXI wiek, i kto daje teraz do gazety ogłoszenia o wynajmnie mieszkania, skoro na necie można zrobić to za darmo i szybciej? No ale $2 to nie majątek (w Australii), więc można wydać – a nóż coś będzie.

Dodatek o nieruchomościach miał jakieś 90 stron, z czego 89 poświęconych było sprzedaży domów i mieszkań za przynajmniej bańkę. Jedna strona ostała się na drobne ogłoszenia z wynajmem mieszkań. Po odrzuceniu tych z ofertami z Bondi Beach (czyli jakiś 80%) zostało kilka innych lokalizacji. A wśród nich oferta wynajmu kompletnie umeblowanej kawalerki. Serca zabiły nam mocniej, gdy okazało się,  że wynajmuje prywatna osoba,  a nie agent nieruchomości, który chciałby od nas wyciągi z konta, referencje, zaświadczenia o zatrudnieniu i Bóg wie co jeszcze. Umówiliśmy się więc na inspekcję tego samego dnia.

Na inspekcji przyjął nas sympatyczny dziadek. Kawalerka okazała się być bardzo duża, jasna, z osobną kuchnią, a nie typowym w australijskich kawalerkach kącikiem kuchennym. 3 minuty od stacji pociągu podmiejskiego i 10 minut pieszo od Hyde Park, czylipraktycznie samego centrum Sydney. Do tego umeblowana, co w naszej sytuacji byłoby idealne, bo szkoda nam na tym etapie kasy na meble i inne sprzęty. Wyraziliśmy więc zainteresowanie. Dziadek je odwzajemnił. Zapytał na jak długo chcemy zamieszkać. Powiedzieliśmy, że na pół roku. Zapytał czy mamy jakieś źródło dochodu, żeby płacić. Tu trochę musiliśmy nazmyślać i powiedzieliśmy, że Mr P pracuje. Nie jest ładnie kłamać, ale czasem trzeba pomóc losowi ;) Dziadka najwyraźniej usatysfakcjonowały nasze osoby i to co mówimy, bo mieszkanko nam wynajął.

Wprowadzamy się jutro po południu.

I kto by pomyślał, że mieszkanie znajdzie się w ciągu 40h od przyjazdu do Sydney. Teraz tylko trzeba znaleźć  pracę :)

Za dużo
Dlaczego nie odpowiadam na e-maile emigracyjne?

9 komentarzy

  1. No to jak lubisz komentarze to bede pisal :-) Trafilem na twoj blog przypadkiem i zamierzam sledzic go regularnie. Sam jestem Australia zafascynowany, spedzielm tam 3 miesiace (duuuuuzo za krotko). Jak na razie najbardziej podobaly mi sie spostrzezenia o Australli i w 100% moje sa takie same… ech, chialoby sie tam wyemigorwac. A przy okazji, jak to ci sie udalo??? :-))) Zartowalem oczywiscie!!

    Post a Reply
  2. no to powodzenia w szukaniu pracy! super ze wam sie udalo, bo znalezc fajny kat w dzisiejszych czasach jest strasznie trudno!

    Post a Reply
    • :)))))
      chyba w zwiazku z tym zerwiemy umowe o wynajem kawalerki ;)

      Post a Reply
  3. super, że się udało tak szybko! ciekawe, jak będzie z pracą – życzę, żeby równie szybko i satysfakcjonująca była :) czekam na kolejne odcinki

    Post a Reply
  4. Gratulacje, oby tak dalej z pozostalymi planami, zycze powodzenia! :)
    Zasubskrybowalem wlasnie bloga, bo dobrze sie zaczyna, niedawno przeprowadzilem sie do AU, fascynuje mnie to miejsce i ciekawia mnie opinie innych. Zabawne, bo pamietam ze wymienilismy pare maili gdy wyruszaliscie na swoja wyprawe – mieszkalem wtedy w Londynie i nic nie zanosilo sie ze wyladuje w Sydney, z ktorego zreszta Wy wtedy wyjezdzaliscie na stale… Ot, takie drobne zakrety losu ;) Pozdrowienia!

    Post a Reply
  5. Tak z ciekawości, to jakie są średnie stawki za wynajem kawalerki takiej jak Wasza w Sydney?

    Post a Reply
    • Wszystko zaley od lokalizacji. Jesli chcesz mieszkac w centrum lub w jego najblizszym sasiedztwie (powiedzmy do 3km od centrum) to musisz liczyc sie wydatkiem okolo $270-350 na tydzien. Dalej od centrum da sie cos znalezc od $200 za tydzien. Zajrzyj na http://www.domain.com.au

      Post a Reply
  6. a ja czekam na więcej Twoich pięknych zdjęć.

    Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.