Jak rozpoznać Australijczyka po „odgłosie paszczowym”

Australijczyka spośród innych anglojęzycznych nacji rozpoznać można na kilka różnych sposobów, przy czym najprościej po „odgłosie paszczowym”. Tutaj metod jest kilka.

Metoda pierwsza to metoda na niezrozumienie. Bo niektórzy twierzą, że w pierwszych dniach przebywania z Australijczykami nie da się ich zrozumieć. Więc można właśnie tak – nie rozumiesz co człowiek (anglojęzyczny) do ciebie mówi, że bełkocze, to może jest Australijczykiem. Z akcentem na słowo ‚może’. Bo przeciętny Irlandczyk czy Szkot też bełkocze i zazwyczaj pozostaje niezrozumiały przez otoczenie znacznie dłużej niż kilka dni.

Że metoda na niezrozumienie ma niski stopień skuteczności, to lepiej spróbować metodę na akcent. Niektórzy twierdzą, że australijski akcent jest podobny do amerykańskiego. Nie mają racji. Australijskie brzmienie języka angielskiego jest tak inne od amerykańskiej wersji, jak amerykańska jest daleka od brytyjskiej. Na dowód filmik . Wywiad z Australijskim aktorem Ericiem Bana w amerykańskiej telewizji. Różnica w akcentach jest kolosalna, i jeśli ktoś tego nie słyszy to zupełnie nie wiem jak to możliwe.

Jeśli metoda na akcent jest za trudna, to jest też metoda na słowa-klucze. Jest ich kilka, ale wystarczy ograniczyć się do dwóch. Po pierwsze – no worries.  Australijczycy w zasadzie nie używają takich słów jak ok, sure czy no problem. Za to no worries słyszy się od nich bez przerwy. Shall we have a beer? No worries! Can I sit here? No worries! I’m going out. No worries. I’ll call you later. No worries! Nie ma chyba badań na ten tamat, ale stawiam głowę, że no worries jest w pierwszej trójce najczęściej wypowiadanych w Australii słów. Drugie słowo-klucz to mate. W Australii każdy jest twoim mate, bez względu na to czy się znacie, czy nie. Hi mate, thanks mate, no worries mate,  sure mate, don’t worry mate.

Jest jeszcze metoda na intonacje. Australijczycy namiętnie mówią w taki sposób jakby ciągle zadawali pytania.  Nie będę tłumaczyć o co chodzi. Zobaczcie pierwszą minutę poniższego filmiku i będziecie wiedzieć  w czym rzecz :) (wymagana znajomość angielskiego)

Lunch break
Lista rzeczy do zrobienia w najbliższych tygodniach....

5 komentarzy

  1. Ciekawe ciekawe. Mnie osobiscie i estetycznie brytyjski akcent jakos odrzuca. Natomiast uwielbiam, jesli dobrze go nazywam, poludniowo-amerykanski. Cos co mozna uslyszec w serialu „My name is Earl”. A australijski chcialbym kiedys uslyszec na zywo:) Pozdrawiam

    Post a Reply
  2. Pracowałam z Irlandczykami, Brytyjczykami (w tym Anglikami i Szkotami) i z Australijczykami i akurat jeżeli chodzi o wyrażenie ‚no worries’ to jest ono bardzo często używane przez inne anglojęzyczne nacje, gdzie jest chyba najczęstszą odpowiedzią na ‚thank you’ i substytutem takich wyrażeń jak ‚sure’, ‚no problem’ czy ‚you’re welcome’. Tak jest np. w Irlandii, więc nie uważałabym tego za jakiś wyznacznik australijskiego akcentu. Za to na pewno jest nim intonacja oraz specyficzna zbliżona do brytyjskiej ‚płaskość’ głosek, jak w wyrażeniu ‚car park’, przy wymowie którego Australijczycy praktycznie pomijają ‚r’, znacznie przedłużając głoskę ‚a’.

    Post a Reply
    • Filmik z Adamem Hillsem doskonały, Eric Bana ma wg mnie nieco wygładzony akcent jak na migranta pierwszego pokolenia przystało. Spotkałem się ze stwierdzeniem (Anglika oczywiście), że Australijczycy sami się napiętnowali swoim akcentem jako osobnicy gorszej kategorii. To napewno za mocne stwierdzenie, ale mnie tutejszy akcent się nie podoba, szczególnie w wykonaniu kobiet.

      Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.