W Thikse modlą się mnisi

Postanowiliśmy wybrać się do klasztoru w Thikse, niedaleko Leh, żeby zobaczyć poranną modlitwę mnichów. Nie łatwo było ustalić godzinę rozpoczęcia owej modlitwy. Trzy różne źródła podały nam trzy różne pory oscylujące pomiędzy 5.00 a 6.30. Oczywiście rano. Z racji braku pewnej informacji postanowiliśmy postawić na kompromisową 5.30. Autobusy tak wcześnie nie jeżdżą, a taksówka była droga, więc wynajęliśmy sobie na tę okazję motor. Sprawa niby prosta. A jednak nie do końca. Żeby wynająć motor w Indiach, a przynajmniej w Leh, trzeba jasno określić swoje priorytety. Na czym nam najbardziej zależy? Na światłach, na hamulcach, na klaksonie? Trzeba wybrać, bo nie ma takiej opcji, żeby w motorze wszystko działało. Doświadczenia ostatnich tygodni w Indiach nauczyły nas, że w tym kraju najważniejsza rzecz w pojeździe to działający klakson. Na klakson więc postanowiliśmy i trafił nam się motor z owym klaksonem właśnie. Jedyną działającą poza klaksonem rzeczą był prawy kierunkowskaz. I na szczęście hamulce. Wszystko inne nie działało. No bo po co komu lewy migacz, światło stopu, czy też prędkościomierz albo wskaźnik paliwa? Dopóki działa klakson, wszystko inne jest nieistotne. W końcu prąd jest drogi, trzeba oszczędzać na świetle, i żarówek w motorach się tu nie wymienia.

Zaczęło się o 6.00 od dzwonka wzywającego na modlitwę. Zanim wszyscy się zeszli, dwójka mnichów weszła na dach, gdzie trzykrotnie zagrali na specjalnych trąbkach coś na kształt melodii. W tym czasie mnisi schodzili się do sali modlitewnej i chwilę później się zaczęło. Całość byłą bardzo nieskomplikowana, ale bardzo ciekawa. Mnisi przez dobrą godzinę wspólnie recytowali w niezwykłym rytmie święte teksty. W międzyczasie najmłodsi serwowali śniadanie. Za każdym razem, gdy przychodził czas na dolewkę herbaty, mali chłopcy ścigali się do czajników, wyraźnie próbując na kilka chwil uniknąć w ten sposób konieczności recytacji, która dla wielu z nich wyglądała na nudną. Dla nas całość była fascynująca.

Ośli żywot
Niezbyt udana wycieczka do Doliny Nubra

3 komentarze

  1. Dwa lata temu o tej porze? Wygląda na to, że minęliśmy się jedynie o jakieś kilka dni!
    Mam podobne zdjęcia, a na nich dokładnie te same osoby;) Swoją drogą przypomina mi to, że muszę te foty kiedyś upublicznić;)

    Post a Reply
    • 2 lata temu o tej porze plus minus jakies 3 tyg :)

      Post a Reply
      • aaa…. bo widziałam, że wpis z 3.07 i zasugerowałam się datą, ale pewnie nie mieliście wówczas regularnego dostępu do internetu…

        Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.