Daramshala

W Daramshala mieszka Dalai Lama. Od 51 lat. Gdy w 1959 roku, 9 lat po tym jak Chińczycy zajęli Tybet, dalsze przebywanie Dalai Lamy w Lhasa (stolica Tybetu) stało się zagrożone, duchowy przywódca Tybetańczyków przedostał się do Indii. Pewnie nie spodziewał się wtedy, że zostanie poza swoim krajem aż tak długo. Minęło 51 lat i nadal nic nie wskazuje, żeby powrót do Tybetu miał być możliwy.
Wraz z Dalai Lamą do Daramshali, na przestrzeni lat, przybyło wielu Tybetańczyków, dla których życie pod chińską okupacją nie jest opcją. Dlatego miasteczko jest tak mało indyjskie, a tak bardzo tybetańskie. Tybetańczycy prowadzą tu większość guest house’ów i restauracji i praktycznie zdominowali uliczny handel pamiątkami.
Indusów w Daramshala też nie brakuje, ale większość z nich to wczasowicze z Delhi i innych części Indii, uciekający tu przed upałami. Bo Dharamshala o tej porze roku ma wyśmienity klimat. Ciepło, ale nie upalnie (poniżej 30 stopni) i przejściowe, ożeźwiające deszcze. Więc nam też Daramshala przyniosła ulgę.
Dalai Lamy akurat nie było w Daramshala, kiedy my tam byliśmy. Jego obecność pewnie i tak dla nas nie byłaby zauważalna, bo spotkanie tego niezwykłego mnicha nie jest sprawą prostą. Stoi on w końcu na czele rządu (na uchodźstwie), a z głowami rządów tak to już jest, że nie spotyka ich się ot tak sobie.
Pięćdni w Daramshala minęło leniwie na snuciu się po okolicy, czytaniu, wizytacji lokalnych knajpek i na filmach. Co wieczór lokalna organizacja pozarządowa Tibet Hope Center organizowała projekcje filmów o Tybecie. Były głównie dokumenty, ale też trafiło się „Siedem Lat w Tybecie”. Wszystkie filmy niezwykle ciekawe, pokazujące sprawę tybetańską z różnych perspektyw. Dla nas wiele z tego co zobaczyliśmy było nowe. Bo okazało się, że o problemie tybetańskim wiemy niewiele. A to co się dowiedzieliśmy – jak przebiegają negocjacje, jak niszczona jest tybetańska kultura, jak prześladowani są mieszkańcy Lhasy – nie wygląda dobrze. Wygląda wręcz bardzo źle. Trzymamy kciuki za Tybetańczyków i mamy nadzieję, że wytrwają, bo wygranie z chińskim kolosem nie będzie łatwe.

Długa droga do Leh
Pod obserwacją

1 komentarz

  1. O kucze, nie wiedzialam ze jestescie w Daramsali, ja od tak dawna czytam was i myslalm ze moze bysmy sie tu sptkali… ja w daramsali jestem ok 2 miesiecy juz i jeszcze pnad jeden przede mna… ech szkoda….

    Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.