Porażka radżastańska

Jeśli nie dało się tego odczuć czytając ostatnie relacje, to oficjalnie oświadczamy, że pobyt w Radżastanie był najmniej udaną częścią naszej dotychczasowej podróży. Upał zepsuł całą przyjemność z bycia w tej niezwykle ciekawej części Indii. W Jodhpur byliśmy gorącem już niemożliwie zmęczeni, ale mimo to pojechaliśmy do Jaisalmer, z nadzieję, że wytrzymamy jeszcze trochę. I wytrzymaliśmy raptem dwie noce i niecałe dwa dni, z których większość czasu spędziliśmy w zaciszu klimatyzowanego pokoju. O wyjeździe na safari na wielbłądzie – z czego słynie okolica Jaisalmer – nie było w ogóle mowy. Bo za gorąco. Poza tym pustynne klimaty odczuliśmy z całą mocą jadąc autobusem z Jodhpur do Jaisalmer. Bo trafił się akurat dzień wietrzny. A wiatr na pustyni oznacza ogromną ilość piasku w powietrzu. W autobusie, w którym jedyną szansą na to, żeby się nie ugotować są otwarte okna, podróż w taką pogodę oznacza, że piaskiem się oddycha, że piasek osadza się na każdym centymetrze kwadratowym skóry i ubrań, że piasek wpada w oczy i w usta. Beznadzieja. Zebraliśmy więc manatki i ruszyliśmy na północ, zostawiając za sobą pustynny i przeraźliwie gorący Radżastan.

Pan z wąsem
Jodhpur

2 komentarze

  1. a ta podroz to ile bedzie jeszcze trwac? bo to juz chyba niedlugo na dwa lata sie zbiera?

    Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.