Swięty Ganges w Varanasi

Łódź. To słowo przeciętny turysta w Varanasi słyszy kilkadziesiąt razy dziennie. Idąc wzdłuż brzegu Gangesu bez końca słyszy się pytanie Would you like a boat? Bo oglądanie ghatów w Varanasi z łodzi to obowiązkowy punkt programu dla każdego turysty. Panowie od łódek dobrze o tym wiedzą i nie omieszkają zaproponować wycieczki każdemu przechodzącemu turyście. Być może ten jeszcze łodzią w Varanasi nie płyną. My zabraliśmy się za pływanie po Gangesie dopiero trzeciego dnia pobytu w mieście. O 5.00 zameldowaliśmy się przy wodzie, by przez dwie godziny podziwiać ludzi i ich rytuały.





Wcześniej przez dwa dni snuliśmy się wzdłuż brzegu świętej rzeki obserwując fascynujące życie toczące się wzdłuż niej.

Święty Ganges zawsze kojarzył nam się z dwoma rzeczami – z paleniem zwłok i wrzucaniem do rzeki prochów, oraz z rytualnymi kąpielami. Na miejscu okazuje się jednak, że dla mieszkańców Varanasi Ganges i jego brzeg służy do wielu innych celów. To nie tylko miejsce skupienia i modlitwy. Jest na przykład klub pływacki, w którym co rano zbierają się okoliczne dzieciaki na kolejne lekcje. Jest też codzienna sesja yogi przy wodzie. Wieczorami odbywają się bardzo popularne turnieje krykieta z kilkusetosobową grupą widzów. Tuż obok ghatu, gdzie pali się zwłoki, dzieciaki urządzają skoki do wody. Co rano w kilku miejscach ustawiają się praczki ze stertą ubrań. Każdego wieczoru przez godzinę przy głównym ghacie trwa fascynująca ceremonia ku czci Matki Rzeki. Poza ty są oczywiście setki pielgrzymów z całych Indii odbywających kąpiele. Można się im przyglądać godzinami. W wodzie modlą się, wielokrotnie zanurzają całe ciało, płuczą usta.

Pewien młody Hindus, pytany o kwestie czystości rzeczki, wyjaśnia nam, że wszystko jest kwestią przekonania. Że tym, którzy głęboko wierzą w czystość i moc rzeki, nie może zaszkodzić mycie się w niej czy picie wody z niej. Że otwarty umysł i głęboka pobożność są niezbędne, by docenić Matkę Rzekę.










Na wieczornej ceremonii siadamy obok grupy kobiet w kolorowych sari. Widząc, że mamy aparat proszą o zrobienie im zdjęć. Kobiety nie znają angielskiego, więc nie możemy się porozumieć, ale widać wyraźnie, że sesja fotograficzna sprawia im ogromną przyjemność, oraz że są bardzo przejęte byciem w Varanasi. Potem od młodego chłopaka – jak się okazuje ich przewodnika – dowiadujemy się, że kobiety przyjechały do Varanasi z oddalonej o ponad 1500km wioski pod Mumbajem. Większość z nich na tę podróż czekała niesamowicie długo. To dla nich jeden z najważniejszych momentów w życiu.







Równie interesujące jest życie na plątaninie wąskich uliczek kilkadziesiąt metrów od rzeki. Spacerujące krowy, kolorowo ubrane kobiety, chudzi sadhu, dziesiątki sklepików i kramików.

Varanasi to niezwykle fascynujące miejsce.






Ikona. Słowa są zbędne.
Z Nepalu do Indii

5 komentarzy

  1. Ale piękne foty!!!! Kilka razy musiałam to zajrzeć żeby pooglądać
    Wspaniała podroz i wspaniały blog – zaczytuję się od jakiegoś czasu

    Post a Reply
  2. Varanasi jest jednym z najbardziej fascynujacych miejsc jakie widzielismy na ziemi.

    Czytam Wasz wpis prawie 3 lata po tym jak tam bylem i widze ze nic a nic sie tam nie zmienilo.

    Mimo wszystko, Indie trzeba odwiedzic tak szybko jak sie da, bo globalizacja i je dosiegnie. Nasze dzieci juz ich takich nie zobacza.

    pozdrawiam

    Michal

    Post a Reply
  3. Jakie fantastyczne zdjęcia! Marzy mi się podróż do Indii! To jest zupełnie inny świat. Zazdroszczę Wam, że mogliście zobaczyć ten kawałek świata; oczywiście zazdroszczę wyłącznie pozytywnie:)

    Post a Reply
  4. Przepiękne zdjęcie z dziewczynką patrzącą na klatkę z ptaszkiem.

    Post a Reply
  5. Piękne zdjęcia robisz. Uwielbiam wasze blogi! :-) Pozdrawiam z Wrocławia!

    Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.