Kathmandu – mój bagaż już tu był

Do Nepalu jedziemy po raz pierwszy. Już dawno chcieliśmy tu przyjechać. Początkowo mieliśmy taki plan w pierwszym etapie naszej podróży. Ale tak się złożyło, że akurat trafilibyśmy na monsun, więc wizytę w tym kraju postanowiliśmy odłożyć na później. Kiedy więc zdecydowaliśmy, że nie chcemy kończyć podróży na Ameryce Południowej, Nepal był naturalnym wyborem.   I tak jak wspomniałam – jeszcze nas tu nie było. Za to mój bagaż tak!

A było to tak…

We wrześniu 1999 wracałam do Polski z Dublina, gdzie przez kilka miesięcy pracowałam. Lot był przez Londyn do Warszawy, w dodatku w Londynie trzeba było przejechać z Gatwick na Heathrow. W zasadzie to nie problem, ale Heathrow to ponoć jedno z najgorsze na świecie lotnisk jeśli chodzi o gubienie bagażu. No i moja walizka też się zgubiła.  Czekałam w Warszawie przy taśmie aż do ostatniej sztuki bagażu, ale nic przypominającego moją własność nie wyjechało.  Załatwiłam formalności związane ze zgubą, po czym wróciłam do domu, gdzie spokojnie czekałam na walizkę. Miała być w ciągu dwóch dni. Minęły cztery, a bagażu nadal nie było. Codzienne telefony niewiele wyjaśniały. Kazano czekać, więc czekałam. Po jakiś sześciu dniach w końcu przełom – bagaż namierzony, ale jest problem. Otóż bagaż miał być nadany na lotnisko w Katowicach (z niego do mnie najbliżej), czyli do KTW – to międzynarodowy kod tego lotniska. Jednak z jakiś kompletnie niezrozumiałych przyczyn został nadany do KTM, czyli do Kathmandu….

Walizka – po długiej podróży z nepalskiej stolicy – dotarła do domu w końcu po chyba ośmiu dniach. A w niej między innymi wędzony irlandzki łosoś, którego wiozłam jako prezent dla rodziny. Na szczęście hermetycznie zapakowanej rybie nepalskie podróże nie zaszkodziły.

Dwa dni po lądowaniu, czyli pierwsze wrażenia z Kathmandu
Urodziny

6 komentarzy

  1. Nepal… Himalaje… Moje największe marzenie! Zazdroszczę;)

    Post a Reply
  2. O matko! Ale historia z tym bagazem.
    Mysmy tez kiedys mieli podobne przeboje, ale nie z Nepalem, chociaz nie wiem co lepsze – Surinam czy Nepal. LOL. Przeprowadzalismy sie ze Stanow do Szwecji i caly dobytek byl w kontener zaladowany i po 4 tygodniach mial byc do odebrania w Szwecji. A gdzie tam, wyslali kontener do Surinamu, zamiast do Sztokholmu.
    Fajnego bloga macie! :)

    Post a Reply
  3. dajcie znać, czy żyjecie i gdzie jesteście

    Post a Reply
  4. cos osotatnio slabo wlasnie z wpisami. czy podroz trwa nadal? netu nie macie? pozdrawiam

    Post a Reply
  5. Pamietam historie z bagazem – przerazila mnie tylko data 1999!!! to juz bylo tak dawno!

    Bxx

    Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.