Yerba mate

Umiłowanie przez Argentyńczyków yerba mate to zjawisko o skali jakiej dotąd nie spotkaliśmy nigdzie. Boliwijczycy żują namiętnie liście koki, ale to się w zasadzie ogranicza do Indian. Birmańczycy żują zapewniający im pomarańczowo-czarne uzębienie betel nut, ale tu też zjawisko jest ograniczone – żują w zasadzie tylko mężczyźni. A w Argentynie yerba mate piją wszyscy bez wyjątku dorośli.

Na początku nie bardzo wiedzieliśmy o co chodzi. Ludzie w autobusie z termosami, z których systematycznie dolewają wrzątek do śmiesznych małych kubeczków. W kubeczkach fusów prawie po sam brzeg. A piją to coś przez rodzaj metalowej słomki. Bardzo ciekawe.
Na ulicach też widać ludzi z termosami przewieszonymi przez ramię, albo przymocowanymi do plecaków. Szybko okazało się, że picie yerba mate to w Argentynie zjawisko masowe.

Yerba mate to zmielone liście, coś na kształt zielonej herbaty, ale pije się to w niewyobrażalnie mocnym stężeniu. Spróbujcie nasypać sobie do szklanki zielonej herbaty do połowy wysokości naczynia i zalejcie tylko na tyle, żeby fusty zamoczyć. Napój jest tak niesamowicie mocny, że w pierwszej chwili odrzuca. W drugiej i setnej chwili też. Nie wiemy w jakim wieku zaczyna się pić yerba mate i ile czasu zabiera młodemu Argentyńczykowi przyzwyczajenie się do jej picia, ale jakimś cudem najwyraźniej wszystkim się to udaje.

Najfajniej obserwuje się kierowców autobusów na długich trasach. Zawsze jest ich dwóch. Na każdym postoju napełniają wrzątkiem dwa czy trzy termosy, które zawsze ze sobą mają (na stacjach benzynowych są stoiska z wrzątkiem za 1 peso). Potem ten, który akurat nie prowadzi zaczyna przygotowywać wywar. Wyrzuca z kubeczka stare fusy i hojnie napełnia je nową porcją. Potem dolewa wrzątek i najpierw sam pije przez metalową rurkę. Nie jest tego dużo – ze trzy łyki na jeden kubeczek. W końcu 80% jego objętości zajmują fusy. Uzupełnia kubek wrzątkiem i podaje go prowadzącemu. I tak w kółko, aż nie skończą przynajmniej jednego termosu. W międzyczasie fusy wymienia się kilkakrotnie. Godzinę czy dwie później ceremonia się powtarza.

Zaopatrzyliśmy się w zapas yerba mate i kubeczek do jej picia, więc jak będziemy w Polsce to zapraszamy na degustację :)

Bariloche
Ruta 40

17 komentarzy

  1. Yerba mate to samo zdrowie. Nauczylam sie ja pic w Urugwaju i pije do dzis. Oni naprawde wiedza co robia pijac ja :).

    Post a Reply
  2. Dostałam kiedyś pięknie opracowaną tykwę i złoconą bombillę. Rytuał picia yerba mate zakończyłam po mniej więcej miesiącu z powodu bólu prawie całego układu pokarmowego. Ten mocny napój zawiera nieprawdopodobną ilość garbników, porównywalny jest do bardzo mocnej esencji herbacianej. Daje mocnego kopa. Spróbować warto… ale uzależnić się nie (*_*)

    Post a Reply
  3. Sprobowalismy mate oczywiscie. Andrzej w mate zagustowal, ja nie bardzo. Pozdrawiamy Was serdecznie ze slonecznego El Calafate.

    Post a Reply
  4. to mi wyglada na taki wiezienny czaj – herbata przygotowywana w charakterystyczny sposób, ma działanie bardzo silnie pobudzające, w Rosji nazywa sie to czifar

    Post a Reply
  5. mam w domu naczynie zwane gourd i metalowa rurke.
    Pijam, chociaz nie w takim zabojczym stezeniu… no i o ile wiem nie powinno sie wlewac gotujacego sie wrzatku, bo niszczy jakies tam skladniki.

    Hitem natomiast okazala sie dla mnie yerba mate o smaku czekolady :)
    Jakos tak upalaja te liscie z ziarnami kakaowca – REWELACJA :)

    Post a Reply
  6. aha, nawet w wikipedii twierdza, ze yerba mate zalewa sie goraca woda a nie wrzatkiem:
    „The infusion called mate is prepared by steeping dry leaves (and twigs) of yerba mate in hot water, rather than in boiling water like black tea. […] Some consider the flavor to be very agreeable, but it is generally bitter if steeped in boiling water”

    Post a Reply
  7. Muszę przyznać, że jednego wieczoru przeczytałam prawie całego Twojego bloga i jestem oszołomiona! Gratuluję odwagi i chęci do spełniania marzeń, niewielu ludzi dziś na to stać. Zastanawia mnie tylko, jak wygląda przygotowanie do takiej podróży, w końcu najpierw trzeba się czegoś o tym świecie nauczyć, zanim zdoła się go poznać. Pozdrawiam, i życzę samych sukcesów!

    Post a Reply
  8. hmmm… dziwny opis.
    Na serio odkryliście mate dopiero w Argentynie ?
    Przecież ona jest od lat w każdym większym markecie… a tu opis jak z księżyca.

    Post a Reply
    • No widzisz, dla nas to była nowość :) Być może jest yerba mate dostępna na każdym większym markecie, ale na takim markecie jest poza tym wiele innych produktów, których nigdy nie próbowaliśmy i których nie znamy. Czy to takie dziwne?

      Post a Reply
  9. Witam :)

    Ja również gustuję w Yerba Mate. Co ciekawe mate można poznać i przyzwyczaić się bez jeżdżenia do odległych zakątków kraju. Generalnie chyba za sprawą Pana Cejrowskiego.

    Co do konieczności przyzwyczajenia się – nie zgadzam się. To po prostu musi smakować. To tak jakby chcieć się przyzwyczaić do papierosów komuś kto nienawidzi ich zapachu. I mate dla jednych smakuje jak wywar z petów a dla innych jest po prostu pyszna.

    Do dam jeszcze ciekawostkę. Zwykła herbata mi nie smakuje. A jeśli już to z 4 łyżkami cukru. Mate natomiast mimo tego że o rząd wielkości bardziej gorzka, to nie słodzę :)

    Z pozdrowieniami, Maciej

    Zapraszam na mój blog
    http://www.kozmuch.pl/index.php/2009/11/22/yerba-mate-co-to-takiego/ gdzie po studencku opisałem jak i po co pić Mate :)

    Post a Reply
  10. Czasami na nowo otkrywamy to co juz wczesniej poznalismy, pamietam ze o Yerba Mate, duzo mowil Tony Halik, ale tez czytalam o tym w Przygodach Tomka Wilmowskiego – bylo to ponad 30 lat temu, wiec teraz opis Magdy byl dla mnie rowniez nowoscia i podejrzewam, ze jak dotrzemy do Ameryki Pd to znowu odkryjemy ten napoj na nowo, a na markecie tak jak Magda pisze jest wiele roznych produktow, czasami mozna wiele spraw przeoczyc, my przeoczylismy w Azji np liscie betelu i czy to cos zlego?

    Post a Reply
  11. Yerba jest fantastyczna. pobudza mnie do działania. Póki co nie jest jeszcze tak rozreklamowana, ale patrzcie jak zielona herbata wbija się w rynek. Mam nadzieję, że yerba będzie następna. Dzięki temu będzie lepsza oferta dla wszystkich którzy ja lubia

    Post a Reply
  12. Yerba Mate to argetyński rodzaj fajki pokoju, pije się ja często w grupach, podając jeden drugiemu i bynajmniej nie wycierając w żaden sposób tej śmiesznej słomki. Dziwne, że wcześniej o tym nie słyszeliście, ale właściwie w podróżach piękne jest poznawanie nowych rzeczy :) Ja wiem o yerba mate, a nigdy nie byłam w Argentynie. A powinno być na odwrót :) Super blog, pozdrawiam !

    Post a Reply
  13. A ja piję yerbę zamiast kawy. Z początku było ciężko, bo nie smakowała mi zwyczajnie, ale jak wielu przyzwyczaiłem się do smaku i nawet mi zasmakowała. Najbardziej lubię smakowe mate, choć tradycyjne też czasami piję. Dobrze, że mogę pić yerbę w pracy, bo nie wytrzymałbym dnia ;)

    Post a Reply
  14. Byłam w Argentynie i piłam; mnie i mojej 4latce smakowala;) chcialam zaczać pic zamiast kawy ale przeczytalam gdzies ze mate moze powodowac raka przewodu pokarmowego ( choc to moze ze wzgledu na gorącą wodę ). W kazdym razie odpuscilam;

    Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.