Pierwsze dni w Patagonii, czyli polskie klimaty i ciasnota pod namiotem

Od września, kiedy przyjechaliśmy do Ameryki Południowej, spotkaliśmy na swojej drodze raptem trzech Polaków. Czyli bardzo niewiele. Statystyka drastycznie wzrosła, gdy w ciągu jakiś 4 godzin od przyjazdu do El Calafate spotkaliśmy aż dziewięciu rodaków. Trójka akurat wyjeżdżała, ale pozostali póki co nigdzie się nie wybierali, więc trzeba było to wykorzystać i się wspólnie trochę zabawić. Bawiliśmy się więc wyśmienicie przez dwa kolejne wieczory, zajadając kiełbaski z grilla i argentyńską wersję kaszanki. A to wszystko na lokalnych kempingu, gdzie mieliśmy przyjemność nocować. Bo rozpoczęła się w naszej podróży era kempingowania. Wyszło, że przed nami miejsca, w których spanie pod namiotem nie jest tylko tańsze, ale i praktyczniejsze. Więc zaopatrzyliśmy się w namiocik w Buenos Aires. Namiot w sumie ok, ale nie wiedzieć czemu producenci tego rodzaju sprzętu zupełnie nie biorą pod uwagę tego, że ludzie podróżują z bagażem i śpiąc w namiocie chcieliby go w tym namiocie zmieścić. A tu nie ma szans. Namiot dwójka oferuje przestrzeń na dwie osoby i na nic więcej. Trzeba się więc było trochę nagimnastykować, żeby zmieścić na tych niecałych dwóch metrach kwadratowych.

PN Torres del Paine, czyli o tym jak przegraliśmy z pogodą
Un club cada dia mas grande

5 komentarzy

  1. namiot to jest to! zdrowo, tanio, chłodno i przyjemnie, gorzej jak się śpi na nierównym terenie :)

    Post a Reply
  2. sa namity takie i takie. i tyle. taki ten wpis dzis troche na sile moim zdaniem. chyba juz sie wam nie chce prowadzic tego bloga ostatnim czasem mam wrazenie. a szkoda bo na poczatku bylo bardzo ciekawie.

    Post a Reply
  3. Ale jak udaje Wam sie spac w namiocie w Patagonii? Przeciez jest tam chyba dosc zimno, prawda? Zdjecie absolutnie cudne

    Post a Reply
  4. Pewnie żałujecie, że nie udało się pokonać trasy w 100% ale chyba lepiej zachować zdrowy rozsądek, by móc podróżować dalej.
    Pozdrawiam
    Ps. Magdo, Twoje fotki są po prostu perfekcyjne!

    Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.