Apetyt rośnie w miarę jedzenia

Zanim wyruszyliśmy w naszą podróż, byliśmy przekonani, że zaspokoi ona nasze wszystkie podróżnicze marzenia i potrzeby. Wydawało się, że kilkanaście miesięcy to tak strasznie dużo, że zobaczy się tyle świata, tyle przeżyje, poczuje, spróbuje. A to wcale nie prawda.

Bo z podróżowaniem jest jak z dobrym winem. Jak się spróbuje, zasmakuje, trochę czasu spędzi razem, to nagle trudno przestać myśleć o tym, co daje tyle radości i przyjemności. Chce się więcej i więcej. Można to chyba nazwać uzależnieniem. I to co na początku jest być może tylko przygodą, czymś fajnym, przyjemnym, odskocznią od rutynowej rzeczywistości, nagle staje się bardzo ważne, może najważniejsze. I nie chodzi o sam proces podróżowania, a bardziej o to co on nam daje. A daje wolność i radość.

Więc 13 miesięcy za nami, a my myślimy. Myślimy nad tym co by było, gdybyśmy mieli kolejny rok do wykorzystania; gdybyśmy znów mieli taki stan konta jak rok temu; gdybyśmy jeszcze raz mieli podjąć decyzję o tym, czy warto „zmarnować” kilkanaście miesięcy życia. I tu nie ma żadnych wątpliwości – dalej byśmy podróżowali. Bo apetyt rośnie w miarę jedzenia.

To tak troche o naszych aktualnych przemyśleniach :)

Buenos Aires
Na zachód od Mendozy

1 komentarz

  1. Kochani, podziwiam Was bardzo za tą podróż, która jest też moim marzeniem. Mam nadzieję, że uda mi się wszystko tak poukładać, żeby w ciągu najbliższych lat na taką wyprawę się wybrać.

    Pozdrawiam;)

    Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.