Wodospady Iguazu

Nie ukrywam, że nigdy nie należeliśmy do wielkich fanów wodospadów. Po prostu trochę wody spadającej w dół do tej pory nie potrafiło na nas zrobić większego wrażenia. Owszem, odwiedzaliśmy wodospady to tu, to tam, i niektóre były nawet interesujące (jak na przykład ten niedaleko Luang Prabang w Laosie). Jednak nigdy nie trafiliśmy na wodospad, który zaoferowałby nam tzw. opad szczęki, czy też powalił nas na kolana. Nigdy, do czasu kiedy pojechaliśmy zobaczyć wodospady Iguazu na granicy argentyńsko-brazylijskiej…

Wodospady Iguazu to jedno z tych miejsc, obok których nie da się przejść obojętnie. Tu nawet takim ignorantom wodospadowym jak my, z wrażenia otwiera się buzia i brakuje słów.

Wodospady powalają swoim ogromem i mocą jaka od nich emanuje. Nie sposób nie zauważyć siły jaką niesie w sobie ten ogrom wody lecącej z hukiem nieprzerwanie w dół. Jakoś trudno ogarnąć to, że cała ta masa wody ma swój początek w wąskich strumykach gdzieś tam głęboko w dżungli czy w odległych górach.

I co z tego, że przewija się przez to miejsce nieustająca masa turystów. Widoki pozostają niesamowite. Trudno zdecydować, z której strony doznania są lepsze. Ze strony argentyńskiej można wodospady praktycznie dotknąć. Chodzi się obok nich i pod nimi, Niezwykłe. Po stronie brazylijskiej nie ma już tak bliskiego kontaktu z wodospadami, za to można podziwiać prawdziwie pocztówkowe panoramiczne widoki, których brakuje w Argentynie. Najlepiej więc zobaczyć Iguazu z obu stron.










313


Zmiana planu
S jak stek

3 komentarze

  1. dech zapiera mi w piersiach :) jak tylko wrócę z Filipin- planuję wycieczkę do Brazylii :D

    Post a Reply
  2. Dostałam podwyżkę 5,62 zł. Jak tylko wrócę z ZUS-u, jadę do Brazylii!

    Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.