Piekielne Potosi

Pierwsze kopalnie w Potosi zbudowali Hiszpanie. Oczywiście w celu wywiezienia do Europy jak największej ilości srebra. Dlatego zmuszali do morderczej i niewolniczej pracy lokalnych Indian. W Potosi mówią, że na każdy funt wydobytego srebra życie musiał stracić jeden człowiek. Inna legenda mówi, że srebro zrabowane przez Hiszpanów wystarczyłoby do zbudowania mostu pomiędzy Potosi a Madrytem…

Hiszpanie wyjechali, kopalnie zostały. Najpierw były państwowe, ale gdy okazało się, że interes się nie opłaca, kopalnie zamknięto. Teraz funkcjonują na zasadzie spółdzielni. Jest ich w Potosi 35, w sumie pracuje w nich 12 tysięcy ludzi. Pracują w warunkach prawdziwie średniowiecznych. Kopalnie nie są wentylowane ani oświetlone. Jedyne światło pochodzi z latarek noszonych przez górników. W powietrzu unosi się gęsty pył. Mało który górnik nosi maskę. Mówią, że ciężko się w masce oddycha. Kruszec wypychają z kopalni w wagonikach siłą własnych mięśni. Jeden pełny wagonik to pół tony ciężaru. Żeby dostać się do kruszcu przechodzą setki metrów niskimi korytarzami zalanymi wodą. Często trzeba iść na czworaka. Pracują po 6-7 godzin dziennie. Więcej się nie da. Chyba, że cena kruszca idzie do góry. Wtedy pracują nawet po 12 godzin. W końcu trzeba zarobić na życie. A życie mają nie tylko ciężkie, ale też bardzo krótkie. Typowy górnik nie dożywa więcej niz 45 lat. Pylica, niedotlenienie skóry, problemy ze wzrokiem.

Trud pracy próbują zagłuszyć żując liście koki, paląc fajki i popijając 96-procentowy spirytus. To wszystko pod ziemią w czasie krótkich przerw w pracy. W końcu nie ma w życiu górnika w Potosi wielu przyjemności.








Feliz Navidad, czyli rok w drodze za nami
Tarabuco

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.