Nazca

Nie do końca możemy się zdecydować, czy słynne linie w Nazca warte są ceny, którą trzeba zapłacić za ich oglądanie, czy nie. Jest to z pewnością miejsce inne niż wszystkie, unikatowe, owiane tajemnicą, ale to także jedno z tych miejsc, które – według nas – lepiej wygląda w telewizji i na (pewnie nieźle podrasowanych) zdjęciach w albumach o Peru.  W każdym razie linie zobaczyliśmy, bo będąc tak blisko doszliśmy do wniosku, że wypada.

Linie oglądaliśmy z pokładu najmniejszego samolotu, jakim było nam dotąd lecieć – pilot plus trzech pasażerów. Za sterami zasiadł kapitan Mirek Gurecky (tatuś Polak), który nawet kilka słów po polsku znał. Lot był zaskakująco spokojny, zupełnie nie rzucało, choć byliśmy przygotowani na karuzelę w powietrzu. Wzorów na ziemi zobaczyliśmy kilkanaście, niektóre dosyć niewyraźne. Pocykaliśmy fotki, pooglądaliśmy krajobraz i po zabawie. Linie zobaczyliśmy, ale żeby nas powaliły na kolana to nie powiem.








Pisac
Z górki na pazurki

3 komentarze

  1. Magda , zobaczyliście wiele innych ciekawych miejsc, może dlatego was nie powaliły, albo cena była powalająca … Mnie to zawsze kręciło i Nazca jest moim marzeniem.

    Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.