Jesli dzis poniedzialek, to jestemy w Peru

Ostatnie dni w Ekwadorze minely nam na dosyc intensywnym obijaniu sie. Choc plan byl inny. Ale nie po raz pierwszy okazalo sie, ze planow w takiej podrozy lepiej za wiele nie miec, bo dosyc czesto szlag je trafia. Tak bylo i tym razem. Z Cuenca pojechalismy do Vilcabamba, malej wsi na poludniu kraju, z planami na trekking, jazde konna, czyli generalnie na intensywne spedzenie czasu. Szlag ten plany trafil, gdy pierwszego dnia nie zauwazylam kraweznika i walnelam w niego duzym palcem prawej stopy. Ze mialam na nogach ulubione buty podroznika, czyli gumowe japonki, to nic palucha nie ochronilo. Pobolalo i myslalam, ze rano bedzie po wszystkim, ale rano paluch byl spuchniety, w kolorze glebokiego fioletu, i na tyle bolacy, ze przez trzy kolejne dni chodzic moglismy tylko na posilki do pobliskich restauracji. Tak wiec przebimbalismy ostatnie dni w Ekwadorze. I wraz z koncem miesiaca ruszylismy do Peru.

Najpierw z Vilcabamba do Loja – 1h. Potem cala noc z Loja do Piury w Peru – 9h. Kolejne 7h do Tujillo, 5h czekania, i kolejny nocny autobus do Caraz – 10h.

Na miejsce dotarlismy mega zmeczenie i srednio pachnacy. Prysznic, kimanko, rekonesans, zakupy i jutro ruszamy na 4 dni w gory. Gory ponoc piekne – Cordilliera Blanca. Wiec aktywnosci blogowej nie planujemy wczesniej niz w sobote. Wiec do soboty (a moze niedzieli).

Cordillera Blanca
Cuenca

2 komentarze

  1. Droga z Ekwadoru do Peru to miazga. Tylko samobojcy robia z Quito do Limy na raz, mam nadzieje, ze zadnemu z czytelnikow nie przyjdzie to do glowy :)

    Post a Reply
    • A ja zrobiłem na raz Cusco-Cuenca (trzy dni) i mam się wyśmienicie.
      Pozdrawiam

      Post a Reply

Trackbacks/Pingbacks

  1. Cuenca « Ameryka Łacińska - [...] by Katia Postanowilismy podazac w kierunku tej samej granicy z Peru, ktora przekraczali Przemek z Magda i…

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.