San Cristobal

Bilet na samolot w dwie strony – $360
Wstęp do Parku Narodowego Galapagos – $100
Pływanie z żółwiami i lwami morskimi – bezcenne

Czyli debiut filmowy za nami :)

Wyspa San Cristobal będzie nam się zawsze kojarzyć z lwami morskimi. Tu lwy morskie występują w ilościach prawie takich jak bezdomne psy w Bangkoku. Są dosłownie wszędzie. Wysiadamy z łodzi, która nas tu przywiozła, a tu jeden wielki śpi przy schodkach prowadzących na molo. Siada człowiek na ławce na deptaku przy wodzie, a po chwili orientuje się, że pod ławką, albo obok niej śpi tłusty lew. Jemy śniadanie w jednej z knajpek, a tu maszeruje taki jeden po deptaku. Łodzie zaparkowanie w przystani też oblężone przez lwy, które mają niezwykłą umiejętność wskakiwania na nie z wody. Z fascynacją oglądamy jak to robią. W końcu nie mają się od czego odbić, a i rąk, którymi mogą się złapać też w końcu brak. Idzie się na plażę, a tam nie jeden, nie dwa, ba nawet nie pięć, a trzydzieści i więcej leży i się wygrzewa. Większość śpi, a te co nie śpią leniwie spoglądają jednym okiem na to co się dzieje. Czasami któremuś zrobi się za ciepło i leniwie powędruje do wody. Tylko maluchy są bardziej aktywne i ochoczo pozują do zdjęć.

Czyli lew morski na lądzie to przede wszystkim lew morski śpiący. Za to ten w wodzie to już zupełnie inna bajka. Podpływają cwaniaki człowiekowi pod sam nos i w ostatniej chwili zmieniają kierunek. Pewnie nieźle się bawią widząc wystraszony wzrok co niektórych, niepewnych czy lew wyrobi czy nie. Lew jednak zawsze wyrabia. Pływa wokół, im dłużej tym coraz odważniej i bliżej nas, wyraźnie się z nami (albo nami) bawiając. Ale nam fajnie :)








A z innej beczki to było też na San Cristobal sporo iguan i ptaszysk.







Cotopaxi
Wielki błękit

4 komentarze

  1. Za wszystkie inne zapłacisz karta mastercard.D

    Super blog,super zdjecia
    Pozdrawiam

    Post a Reply
  2. Ekwador mnie nie przekonał, ale Galapagos… rzeczywiście miażdży! Czekamy na dalsze relacje!

    Post a Reply
  3. No kolega widzę szpicbrudkę zapuścił, przydałoby się żilett jako sponsor wyprawy, nes pa? Ładne te górskie landszafty, my wypatrujemy choć odrobiny słońca, ale nas olewa. Mam już tv set, także zapraszam na oglądanie halo szpicrbódka.
    genek

    Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.