Ko Tao

Gorąc osiągnął apogeum na Ko Tao. Upał był nie do zniesienia i wytchnienie dawało tylko moczenie się w morzu. Więc spędziliśmy trzy dni robiąc właśnie to, plus leniuchując trochę na werandzie naszego bungalowu. Przez dwa dni mieliśmy do towarzystwa psa. Przyszedł po prostu do nas na werandę i został aż do naszego wyjazdu. Nazwaliśmy go Pchła, a Przemek karmił go cały czas parówkami z 7 Eleven, co pewnie było powodem, dla którego Pchła nie odstępowała nas na krok.

Mimo gorąca wyjazd z Ko Tao trochę nas martwił, bo wygląda na to, że to ostatnia wyspa na dosyć długo. Przed nami Bangkok, a potem prawie 4 tygodnie w Birmie, w której ma być ponoć pod 40 stopni. Najbliższa szansa na wyspę i morze dopiero gdzieś w połowie kwietnia.

Ko Tao
img_2463
img_2471

Chlopiec czy dziewczynka, czesc 2
Beach football

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.