QLD czyli Queensland

Do Queensland przyjechaliśmy nie koniecznie dlatego, że bardzo tego chcieliśmy, a przede wszystkim dlatego, że z Gold Coast udało nam się znaleźć najtańsze loty do Azji. Okolice Gold Coast znane są przede wszystkim z trzech rzeczy – z niewyobrażalnie długich plaż, z parków tematycznych i ze schoolies. Schoolies to dzieciaki, które po napisaniu matury zjeżdżają się właśnie na Gold Coast na 2 dni pijaństwa i rozpusty.

Zatrzymaliśmy się w miasteczku Surfers Paradise (chyba tylko w Australii miejscowoś może nazywać się Raj Serferów). Jeśli widzieliście kiedyś gdzieś w TV czy na pocztówce australijską plażę wzdłuż krórej stoją wieżowce, to to jest właśnie Surfers Paradise. Przyjechaliśmy tu dosyć sceptycznie na stawieni, bo to miejsce zawsze wydawało nam się strasznie komercyjne, ale nie mieliśmy racji. Plaża w Surfers Paradise jest absolutnie fantastyczna, przeraźliwie długa (nie widać ani jednego, ani drugiego końca) i straszanie szeroka – co najmniej na 30 jak nie na 40 metrów. W życiu nie widzieliśmy takiej plaży.

Gdy tak spacerowaliśmy wieczorem po tej wspaniałej plaży w końcu dotarło do mnie co się dzieje, że właśnie przeżywamy przygodę życia, i ogarnęło mnie bardzo przyjemne uczucie niesamowitego szczęścia. Już terazm wiem, że ani razu nawet na moment nie pożałujemy decyzji o rzuceniu wszystkiego i ruszenia w drogę. Polecam wszystkim :)

img_0048-copy5

Plan na drugi dzień pobytu na Gold Coast przewidywał wizytę w jednym z parków rozrywki. Paradoksem jest, że w kraju, w którym tak ograniczonym zasobem jest woda, gdzie ludziom narzuca się limity korzystania wody, powstały zaraz obok siebie co najmniej trzy parki, w których tematem przewodnim jest woda. Paradoks, ale skorzystać z okazji bardzo chcieliśmu. Niestety pogoda rano była bardzo średnia więc podjęliśmy decyzję, że zamiast do parku wodnego pojedziemy chyba do Brisbane, ale kiedy po drodze do stolicy QLD mijaliśmy park wodny i zobaczyliśmy te wszystkie rury i zjeżdżalnie to mimo marnej pogody zawróciliśmy do parku. Niestety nasza wizyta zbiegła się z po pierwsze sobotą, a po drugie z nadal trwającymi wakacjami szkolnymi, a to oznaczało ogromne ilości ludzi. Kupienie biletu wstępu zajeło nam 40 minut. W ciągu 3,5 godzin udało nam się zjechać tylko z czterech zjeżdżalni – na zjazd z jednej z nich trzeba było czekać godzinę, inne – 30-40 minut. Zjeżdżalnie były świetne, ale stwierdziliśmy, że takiego czekania przez wieki na zjazd, który trwa 15 czy 20 sekund mamy już na ten dzień dosyć, i po czterech godzinach w parku wodnym ruszyliśmy do położonego 50km dalej Brisbane. Pogoda była nadal kiepska, ale na szczęście nie padało, więc zrobiliśmy sobie w Brisbane bardzo fajny spacer. Stwierdziliśmy, że to świetne miasto, pełne ślicznych historycznych budynków, a za hit uznaliśmy sztuczną plażę w parku połączoną z kinem.

img_0062

Jutro jedziemy na cały dzień do jednego z najbardziej kultowych miejsc na wschodnim wybrzeżu Australii, czyli do Byron Bay, zobaczyć o co tyle krzyku, a późnym wieczorem wylatujemy do Kuala Lumpur. Następnym razem odezwiemy się już z Azji.

Jeszcze kilka fotek z Gold Coast
Przerwa na sprzątanie

4 komentarze

  1. plaża z kinem??? brzmi intrygująco :)
    powodzenia w dalszej podróży i piszcie często :)

    Post a Reply
  2. Jestem z Wami juz od artykulu w DW (chyba pazdziernik 2008) i podoba mi sie funkcja wysylania Waszych postow prosto na moja skrzynke pocztowa. Piszcie nadal. Kibicuje Wam caly czas. Ja jako ze dopiero przyjechalem zaczalem blogowac o Sydney :))))) – to moj pierwszy blog w zyciu i to wy w duzej mierze mnie do tego natchneliscie. Super uczucie wyladowac emocje w slowach i puscic w swiat. Najmilej jest dostawac komentarze :) Zgadzam sie w pelni z kims kto powiedzial „Writing is an act of Ego” .Pozdrawiam bardzo serdecznie!!!

    Post a Reply
  3. Swietna strona, naprawde „Kapelusz z głowy”. Fantastycznie, wiecej takich ludzi trzeba w naszym kraju. Pozdrawiam serdecznie z Hiszpanii. Anna Zalewska

    Post a Reply
  4. Trafiłam do Was przez przypadek, ale moja radość jest wieeeeeeeelka – a to dlatego że przypomnieliście mi o moich wakacjach życia.
    Macie racje Surfers Paradise również wbrew mojemu przeświadczeniu okazało się fantastycznym miejscem.
    Dzisiaj za oknem szaro i buro ale ja właśnie poczułam gorące słońce na karku i ten cudowny huk fal.

    Gorąco pozdrawiam i życzę dobrej zabawy
    tego co zobaczycie nikt Wam nie odbierze więc warto ruszać się z domu choćby i kosztem wcześniejszych wyrzeczeń

    Post a Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.