Październik, lokatorka i takie tam

I w końcu nastał październik. Nareszcie! Pomiędzy teraz, a grudniem, kiedy wyjeżdżamy, jest już tylko jeden miesiąc :) To może dosyć optymistyczne podejście do sprawy, bo październik dopiero się zaczął, a wyjeżdzamy pod koniec grudnia, ale jakoś tak fajnie jest wiedzieć, że niedługo będzie listopad, a zaraz potem upragniony grudzień.

Przy okazji nastania miesiąca października okazało się, że zrealizowaliśmy budżet, czyli udało nam się zgromadzić na tyle pieniędzy, żeby wystarczyło na całą podróż (tzn. mamy nadzieję że wystarczy) :) Kosztowało nas to wiele wyrzeczeń, ale sie udało. Ostatnie 11 tygodni pracy (tylko 11 tygodni YYYYHHHAAAAA) mają przynieść pieniądze na pierwsze miesiące nowego życia w Hiszpanii, bo w końcu nie ma co się tam pchać z pustymi rękami. W związku z tym nadal wynajmujemy pokój studentce, choć już serdecznie mamy tego dosyć. To co prawda bardzo łatwy sposób na zarabianie na podróż, ale robimy to już od 13 miesięcy i już nam bokami wychodzi. Jedyne co sprawia, że lokatorce jeszcze nie daliśmy wypowiedzenia to te cztery żółte banknoty, które co tydzień od niej dostajemy ;)

Acha, prawie zapomniałam napisać, że kilka dni temu sprzedaliśmy samochód. Nie liczyliśmy, że tak szybko znajdzie się kupiec, ale skoro się znalazł, to nie było nad czym się zastanawiać. Tak trochę łyso bez auta, bo zawsze można było gdzieś bez większego planu na weekend wyskoczyć, ale to się w końcu musiało kiedyś stać. Tak więc przez najbliższe tygodnie będziemy musieli zasuwać na lekcje hiszpańskiego na rowerze, ale może to i dobrze, bo się forma trochę poprawi przed podróżą :)

Cytat dnia
Cytat dnia

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.